|
|
|
|
|
|
Błędów - obecna dzielnica Dąbrowy Górniczej położony jest na pograniczu województwa śląskiego i Małopolskiego w rejonie Pustyni Błędowskiej. W okresie międzywojennym czyli w latach 20 – 30 dwudziestego wieku była to wieś bardzo zaniedbana. Zabudowa typowo wiejska, zwarta, wszystkie domy drewniane kryte słomom, brak jakichkolwiek dróg dojazdowych, oraz bliskiego dostępu do wody stwarzały duże niebezpieczeństwo powstawania pożarów.
Dlatego właśnie mieszkańcy postanowili w 1929 roku powołać ochotniczą straż pożarną. Inicjatorem tego przedsięwzięcia był sołtys wsi Błędów Sierka Władysław który był pierwszym prezesem OSP.
Naczelnikiem pierwszym był kierownik szkoły Borowik Bolesław.
Woźniczka Leon był pierwszym sekretarzem - gospodarzem
Po założeniu OSP mieszkańcy opodatkowali się w celu zakupu niezbędnego sprzętu do gaszenia pożarów. Niezwłocznie przystąpiono też do budowy odpowiedniej remizy-pomieszczenia na sprzęt. W tym celu wszyscy mieszkańcy którzy posiadali lasy zobowiązali się do dostarczenia drewna koniecznego do budowy. W latach 1930-32 strażacy przy wydatnej pomocy mieszkańców zbudowali pomieszczenie na przechowywanie posiadanego sprzętu, do celów szkoleniowych oraz odbywania różnego rodzaju imprez. Był to jedyny budynek użyteczności publicznej na terenie wsi. Zbudowany został w samym środku istniejącej wtedy zabudowy, na obecnym szkolnym boisku sportowym. ![]()
Jak widać na załączonych rysunkach opracowanych przez Panią Agnieszkę Czerwińską, małżonkę obecnego naczelnika straży, na podstawie naocznych starszych mieszkańców Błędowa był to budynek w całości wykonany z drewna, dach kryty papom. Ściany obite deskami, bez żadnych okien, jedynie w ścianie były drzwiczki otwierane do sprzedaży biletów na poszczególne imprezy. Światło do wewnątrz dostawało się szparami między deskami, oraz przez otwarte drzwi dwuskrzydłowe (bramę ). Do zwoływania strażaków służyła wisząca na łańcuchu szyna kolejowa, która uderzana odpowiednim prętem metalowym wydawała dźwięki (syrena alarmowa) oraz posiadana trąbka alarmowa. Budynek zbudowany był na gruncie gromadzkim – piaszczystym przypominającym pustynie, gdzie mieszkańcy wtedy pobierali piasek dla własnych celów, dlatego budynek ten w końcowym okresie posadowiony był na górce piaszczystej. Obiekt ten służył strażakom i mieszkańcom do czasu wybudowania obecnej Remizo – Świetlicy, oddanej do użytku w 1965 roku. Został rozebrany w 1966 roku, nie ma po nim żadnego dostępnego zdjęcia, dlatego prezentowaliśmy powyżej widok pamięciowy. Nie pamiętamy czy OSP posiadała prezentowany poniżej wóz konny z pompom, ale na pewno taką pompę ręczną posiadali.
"W kolejnej kadencji przewodniczącym był Czesław Guzy. Za mego działania, rozwój terenu był duży. Najpierw strażacy do mnie się zwrócili. Ile mają pieniędzy i materiałów na piśmie złożyli. Było tego bardzo dużo,prawie 200 tysięcy, by rozpocząć budowę remizy nie trzeba więcej. Dokumentację budowy też już posiadali. Do rozpoczęcia budowy się przygotowywali. W 1961 roku rozpoczęcie to nastąpiło. Było wszystkim ludziom z tego bardzo miło. Pierwszą łopatę w ziemi to sam wykopałem i pierwszy kamień pod fundament zabudowałem. Budowę rozpoczęto lecz siły (energii elektrycznej) nie było. Wszystkie więc betony ręcznie się robiło. Strażacy na co dzień pilnie pracowali. A mieszkańcy chętnie wszyscy pomagali. Kopalnia Mortimer też nam pomagała i cegłę czerwoną i inne dawała. Już mury były wysoko, gdy z powiatu przyjechali. Coś się nie spodobało, rozebrać kazali. Twierdzili, że jest to za duża budowa, że Błędów dokończyć sam tego nie zdoła. Zaczęliśmy wszyscy mocno myśleć i główkować. Jak budowy nie rozebrać, lecz dalej budować. Gdy zmniejszylismy zakres, zmienili dokumentację, wtedy powiat się zgodził i przyznał nam rację. Cały budynek wkoło był podcinany i od nowa powoli był izolowany. Skutkiem tego cała budowa była utrzymana, lecz tylko duża sala trochę obniżona. Zrezygnowano wtedy z nadbudowy garaży, I budowy wieży służącej do suszenia strażackich węży. Gdy powiat się zgodził pieniądze przekazał i budować szybko tym razem nakazał. Koszt budowy 880 tysięcy wynosiło. Na skład społeczny 440 tysiecy przypadało. Strażacy i mieszkańcy około 90% wyłożyli. Pozostałe 10% KGW i Zespół Artystyczny dołożyli. W między czasie jeszcze starą remizę zburzyli. Materiały z rozbiórki do budowy przeznaczyli. Zgodnie z dokumentacją poprawioną , a przez powiat zatwierdzoną, oddano do użytku budowę , ale jeszcze nie skończoną. Zbudowano tylko zaplecze świetlicy i dużą salę. Nad garażami dachu ani nadbudowy nie zrobiono wcale. Pięknie na biało strażacy garaże pomalowali. Samochód kupili i do celów gaśniczych dostosowali. Dostali motopompę i umundurowanie, cieszyli się wszyscy : strażacy i z KGW panie. Współpraca KGW ze strażą bardzo dobrze się układała. Dlatego społeczność tak szybko ten budynek zbudowała. Gdy się cała budowa skończyła (1965 rok), huczna zabawa sie odbyła < Potem jeszcze strażacy sami postanowili, że będą nad garażami pomieszczenia robili. To wszystko z własnych funduszy wykonali. Ludzie jednak przy tym im też pomagali. Pieniądze jakie wtedy posiadali, z zabaw oraz innych dochodów uzyskali. W póżniejszym okresie mieszkańcy się zmówili i sztandar dla OSP ładny zakupili. Był to sztandar bardzo ładnie wykonany. Do dzisiaj przez strażaków jest pielęgnowany. Przekazanie sztandaru uroczyście się odbyło. Wszyscy mieszkańcy oraz wiele straży zaproszonych było."
Tak wygląda historia budowy naszej remizy i sztandaru pisana wierszem. Na dzień dzisiejszy budynek jest po gruntownym remoncie i wcale nie przypomina budynku z tamtych lat. Obecnie budynek OSP jest miejscem imprez kulturalnych naszej dzielnicy. |